Poezja

1.OBLICZE POETY.
W duszy zakwita myśl
W głowie rozrasta się w słowa
W maleńkiej kapsułce zamknięta tajemnica
To słowa i cisza między nimi
Odsłonią prawdziwe oblicze poety
Nie skryje się za słowami.

2.ZAPACH ZIEMI.
W ciszy świergotu ptaków
W śpiewie szumiących liści
W dotyku słonecznych promieni
Zatapiam dłonie w wilgotnej ziemi
Jej garść unoszę do twarzy
Słońcem rozgrzana ,ręce mi parzy
Wdycham jej zapach , wspaniały zapach
Tak inny rankiem ,w południe,
Czy gdy zmierzch zapadnie
Najmocniej me zmysły drażni
Gdy ciepły opar pod wpływem mych dłoni
Unosi się w błękit szumiącej przestrzeni
Nie żal mi go ,
bo wiem że wróci kroplami deszczu
lub gdy znowu me dłonie
uniosą następną garść ziemi.

3.NIKT TEGO NIE WIE.
Nikt tego nie wie co działo się w mej duszy
Gdy pierwszy raz dotknęłam farb olejnych pędzlem
Zmieniając biel płótna w błyszczącą barwami plamę
W nocy me myśli szukały tematu
By rankiem pędzel ukazał go światu
Dzień był za krótki ,noc też zajęta
A ja nieobecna
Swym malowaniem całkowicie pochłonięta
To było najważniejsze
Nawet jeść się nie miałam ochoty
Bo czasu miałam ciągle za mało
Myślałam ,że zmieni się to
Gdy pierwszy czar pryśnie
Tak się nie stało
Bo gdy maluję
To zawsze mam go za mało.

4.NIECIERPLIWOŚĆ .
Gdy zmieniam me myśli na pędzla dotknięcia
To spieszę się , by ujrzeć obraz nareszcie
Nigdy nie mogę tej chwili doczekać
Muszę porównać , czy obraz z mej duszy
Jest tym na płótnie
Tym , który chciałam pokazać innym .

5.GRZYBOBRANIE.
Po długiej jeździe wdycham zapach lasu
Upajam się pięknem tego krajobrazu
Dotykam stopami miękkiego dywanu
Wsłuchuję się w pieśń ptaków
Lawiruję między drzewami
Szukam brązowych kwiatów
Pachnących kwiatów jesieni
Kryją przede mną swe kapelusze
Zielone w piasku ukryły swe łebki
Czarne pod ściółką i spróchniałymi konarami
Mrugają do mnie ciemnymi ślepkami
Smukłe kozaki znalazłam w trawie
A grubas borowik gdzie to zabawił ?
Nie mogę wracać bez króla grzybów
Muszę odnaleźć jego kryjówkę
By w koszu znalazł się barwny bukiet
Pełen kosz grzybów ,
wracać już trzeba
drogi powrotnej szukać na drzewach
w oceanie tym zgubić się łatwo
choć drogowskazem słońce i zielona kora
późna godzina
wrócić już pora .

6.KWIATY .
Mój kolorowy ogród pachnący
Barwami tęczy mieni się w słońcu
Wiosną , czy latem , nawet jesienią
Drażni zapachem , syci kształtami
To jest mój ogród
Ogród z kwiatami
Nie chcę ich zrywać
Nie chcę ich śmierci
Kocham me kwiaty
Kocham je mocno
Cieszę się wtedy gdy
Gdy mienią się w słońcu.

7.BRAMKA..
Pierwszym trenerem był mój tato
Graliśmy gdy było słońce , pogoda,
Po prostu lato
To on nauczył mnie jak stać na bramce
Bo chciałam grać z kumplami w nogę
Broniłam bramki , jak kwoka gniazda
Lubiłam kopać , bronić rękoma ,
Choć nikt mnie nigdy nie przekonał
By bronić bramki wpadając do błota
Nigdy mi na to nie przeszła ochota
Wpuszczałam wtedy następnego gola
Koledzy wołali łap Mariola.

8.JAK ZŁOTA RYBKA..
Gdybym wiedziała , że ona słucha
Tak nierozsądnie nie rzekłabym mej woli
Bo nie myślałam , że aż tak zaboli
Gdy spełni wszystkie moje pragnienia
Chciałam odpocząć- spełniła mą wolę
Ja chciałam kilka dni
Lecz ona dłuższy sprawiła mi urlop
Długo się nad tym zastanawiałam
Czemu mi tyle urlopu dała
Dopiero później to zrozumiałam
Że tym sposobem
Drugie życzenie już wypełniała
Raz nieopatrznie rzekłam te słowa
Pamiętaj! Kiedyś będziesz żałował
Spełniła wolę zbyt skrupulatnie
Bo nie wiedziała , że tym sposobem
To ja najbardziej będę żałować
Gdy czułam się jak słowik w klatce
I znów me myśli dotarły do niej
Życzenia moje znowu spełniła
Lecz głupio
Bo jedną klatkę w inną zmieniła
Jeszcze niedawno nie rozumiałam
Że ona złotą klatkę i klucz do niej mi dała
Podobno każdy od urodzenia
Ma wypisane swe przeznaczenie
Kilku wiedziało i ja wiedziałam
Miałam malować
Broniąc się przed tym –szwaczką zostałam
Czułam , że muszę zmienić swe życie
O malowaniu myślałam skrycie
Choć nie mówiłam – ona słyszała
I tym sposobem
Czwarte życzenie już wypełniała

9.PRÓWNANIE
Jakiś czas temu wymyśliłam porównanie
malowanie obrazu do wierszy pisania
dziś wiem na pewno
mogę dać słowo , że to jest to samo
obrazy to wiersze pędzlem pisane
a każdy wiersz , to obraz piórem namalowany.

10.SZCZĘŚCIE.
Chcemy je łapać całymi garściami
Lecz ono wymyka się między palcami
Uczymy się go przez całe życie
I całe życie marzymy skrycie
By mieć go więcej niż inni ludzie
Lecz to co często ze szczęściem mylimy
Zupełnie inne ma imię
Szczęście zebrane po kawałeczku
Większą ma wartość
Pamiętaj człowieczku.

11.MOJA DROGA.
Długo szukałam
Szukałam siebie
A co znalazłam ?
Tego nikt nie wie
Gdybym spojrzała w przeszłość daleką
Znalazłabym tam innego człowieka
Szłam wtedy inną
Zbyt nudną drogą
Już wtedy wiedziałam
Że nie jest moją
Gdzieś w mych marzeniach coś przeczuwałam
Że przeznaczenie inną mi drogę już wybierało.

12.ZASKOCZENIE.
Gdy piszę wiersze , to wszystko znika
Ściany pokoju ,nawet muzyka
Nie wiem gdzie jestem
Wygląda to tak
Jakbym przez całe życie na to czekała
Słowa jak gąski idą za piórem
By strofy w wiersze się układały
By moje myśli w nich przedstawiały
Czuję jak wulkan wybucha we mnie gorący
By wiersze lawą wyrzucić ku słońcu.

13.NIC PO ŁEPKACH.
Gdy w życiu robię coś zapamiętale
To robię to tak
By wyszło najdoskonalej
Nie chcę po łepkach robić niczego
Bo po co kiedyś wracać do tego
Nie chcę się wstydzić
Nie chcę ukrywać
Wolę , by można było podziwiać
Nie warto robić coś byle było
Lepiej usłyszeć- patrzeć aż miło
Czujesz się wtedy
Jak w siódmym niebie
I nic już do szczęścia
nie jest potrzebne.

14.DAWANIE.
Jeśli coś dajesz , to z duszy dawaj
Zapłaty nie czekaj
I tak ją dostaniesz
Nie zawsze mamona wszystkiego dokona
Pamiętaj , by nie czuł się bardzo winny
Bo nieraz zapłaci zupełnie ktoś inny
Pamiętaj , że zawsze radość dawania jest większa
Niż szczęście z otrzymywania

15.PORA ROKU.
Każda pora roku jest wspaniała i piękna
W każdej odnajdziesz coś co cię urzeka
Ale i tak jest ta jedyna , ukochana
Przez wszystkie miesiące wyczekiwana
Dla mnie najpiękniejsza jest ta gdy słońce
Odbija promienie w śniegu płaczącym
Wtedy gdy ziemia po długim mroku
Wydaje życie na każdym kroku
Listki na drzewach , kwiatki na ziemi
Wydobywają na świat swe barwy
Mnogości kolorów nikt nie ogarnie
Patrz na te kwiatki
Spójrz na rośliny
Podziw ogarnia ile w nich siły.

16.PIĘKNO.
Na dłuższy czas uroda nie wzruszy
Bo piękno zawsze wypływa z duszy
Możesz czarować pięknością lica
Ale pamiętaj , że to przemija
To co w twej głowie siedzi zamknięte
Ma większą wartość
Zawsze pamiętaj
Pewnie że ładna buźka pociąga
Ale ten co chce
To i tak do wnętrza potem zagląda.

17.DROGA.
Czy jest to ścieżka , czy polna droga
Kręta ulica , lub autostrada
Może być z kocimi łbami
Albo też cała usłana różami
Wydaje się , że całe życie
Jedna tylko jest przeznaczona
Ale gdy skręcisz , to się przekonasz
Że tak wcale nie jest
Bo gdy się znajdziesz na skrzyżowaniu
I silny jesteś
To każdą drogę
Na dalsze życie wybierać możesz.

18.WYBÓR.
Będąc dzieciakiem całkiem małym
Życzenia swoje często zmieniamy
Chcemy być tym ,kogo widzimy
I często sobie w duszy myślimy
Że tą osobą w przyszłości będziemy
Jej pracę wykonywać w swym życiu chcemy
Podoba nam się otoczka wspaniała
Ubranie , samochód , czy dźwięk klaksonu
Do takiej pracy to nas przekona
Lecz gdy nam życie pokaże cienie
Wtedy już nie jest wspaniałym marzeniem
Praca lekarza , czy pielęgniarki
Lub stróża prawa , czy kosmonauty
O pracy strażaka już więcej wiemy
Nawet pilotem zostać nie chcemy
Wiemy , że ciężka ich praca bywa
Większość z nas ręce od niej umywa
Są jednak ludzie , których pociąga
Niebezpieczeństwo lub czar pieniądza
Całe szczęście , że są także ci

Co innym chcą dawać siebie
Pomagać wszystkim , poświęcić życie
Tym hołd możemy oddawać skrycie
Nawet gdy kogoś pierwszy raz się zobaczy
Jak wykonuje swoje obowiązki w pracy
Wtedy od razu można powiedzieć
Czy wybrał dobrze , czy jest szczęśliwy
Tego nie skryje .Nie ma takiej siły .

19.PIERWSZA MIŁOŚĆ .
W marzeniach dziewczęcych pięknie rozkwita
Tęczą kolorów lśni w blasku księżyca
Otula koronkowym szalem utkanym z mgły nocy
Rankiem płacząca ogromnymi łzami rosy
W świetle dnia potwierdzenia ciągle szuka
Z maleńkich płatków w piękny kwiat zebrana
Jak przez lupę ogromnym bukietem widziana
Lupa rozbije się , gdy chociaż jeden płatek spadnie
Wtedy zobaczy , że nie jest tym czego pragnie
Jak w każdej regule wyjątki bywają
Zwłaszcza gdy szczęśliwcy na nosie
Różowe okulary mają.

20 .OSTATNIA MIŁOŚĆ .
Jak jesienne liście spadają dni z kalendarza
Ludzie płaczą za przeszłością
Jak deszcz w listopadzie
Wspominają dawne życie
Ubierając je w piękne kwiaty wiosenne
Zbierają wspomnienia
Jak do kosza dojrzałe owoce
Marzą o miłości nie wierząc
Że przyjść jeszcze może
Myślą , że zgubiła do nich drogę
Gdy przychodzi nie wierzą
Że to właśnie ona
Bo przecież jest inna
Z zupełnie innych skrawków połączona
Jest bukietem kolorowych liści
Jesienią zebranych
Sznurem pereł
Odpowiednio dobieranych
Jest piękna , spokojna ,pogodna
Przebaczająca , mądra i dobra .

21 .KWIATY I ŻYCIE .
Czy można nie kochać kwiatów
Ich wspaniałego zapachu
Który płynie z wiatru podmuchem
Otulając wszystko i wszystkich
Aromatu delikatnym puchem
Kolory tak różne i wspaniałe
Malowane przez wiatr , deszcz i słońce
Delikatne ,jaskrawe , zmysły drażniące
A ich kształty tak niesamowicie piękne
Liście , kielichy kołysane wiatrem
Bez nich świat byłby szary
Dziękujmy codziennie
Za tak wspaniałe dary
Są dla nas niezastąpione
Dają uspokojenie ,życia zwolnienie
Pomagają uciec od myśli natrętnych
Gdy patrzysz na nie
Cały zły świat jest ci obojętny
Nie myślisz o pracy
O złośliwości ludzi
One są władne
Radość życia ci przywrócić

22 . ONA .
W krzyku ciszy ukryta
W twoich myślach uśpiona
Na dnie serca schowana
Na głos nigdy nie wypowiedziana
Walczy z myślami na myśli
Nieraz nieco zmieniona się przyśni
Pragnie wykrzyczeć siebie
Jak bardzo ?
Tego nikt inny nie wie

23 . SAMOTNOŚĆ .
Z wschodem słońca zachodzi
Wrzawy dzieci się boi
Szumem telewizora przeganiana
Boi się pracy , która pochłania
Odnajdywana w natrętnej myśli
Nie dla niej nowe wyzwania
Jakiekolwiek działania
Bo w nudzie , ciszy i bezsilności
Rośnie w siłę
Ku swej upiornej radości .

24 . WARKOCZ .
W teatrze i w życiu garść tragedii
Splata się w warkocz
Z monodramem i ze zbiorem komedii
Przeplatające się dobre chwile ze złymi
Są tym , co życiem zwiemy .

25 .PRZYRODA .
Gdy wietrzyk wieje , gdy szumią drzewa
Gdy słowik w błękicie przepięknie śpiewa
Gdy deszczyk pada świat w kroplach się mieni
Gdy w przestrzeń unosi się wspaniała woń ziemi
Gdy słońce maluje promieniami swymi
Drzewa , krzewy i kwiaty ,
gdy opary wydobywa z ziemi
Gdy tęcza po deszczu rozpościera swe ramiona
To niebo wygląda tak , jakby śmiało się do nas
Gdy burza błyskiem i grzmotami
Swą obecność światu ogłasza
To czujesz natury siłę
Wiesz wtedy jak mało znaczysz
Gdy przyroda ukazuje swą moc i piękno
To poczuj , że jesteś źdźbłem w stogu
Ale też w morzu perełką .

26 . ŚWIATŁO .
Gdy błądzisz we mgle
Gdy szukasz drogi wśród burzy
Gdy jest ci bardzo źle
To wypatruj morskiej latarni
Lub w oknie tlącej się świecy
Światło w oddali wskaże ci człowieka
On pomóc ci może gdy zechcesz
I pójdziesz w jego stronę
Wróci do ciebie szczęście
Tak jak tęcza ukazuje się po burzy
Gdy porzucisz samotność
Samotność poszukasz bratniej duszy .

27 . SZCZĘŚCIE .
Szczęście wróci tęczą
Po burzowych chmurach
Gdy swą samotność
Odda drugiemu człowiekowi .

28 . ZWODNICZE CIEPŁO ZIMY .
Gdy gwiazdy z nieba lecą wspaniale
Otulają swym puchem drzewa i pole
Zimowy pejzaż bielą swą kłuje
Lodowym dywanem przykrywa ziemię
Nawet gdy śnieg pod stopami skrzypi srodze
Wydawać się może ,
że to pierzyna przykrywa drogę .

29 . KIM JESTEM .
Gdy żywioły dotykają mnie
Swą mocą i pięknem
To czuję przerażona ,
Że jestem igłą w stogu
Walczę
Zdobywam
Krzyczę
Jestem w morzu perełką

30 .WARKOCZ ŻYCIA
Życie jest teatrem
W którym garść tragedii
Splata się w warkocz
Z monodramem
I ze zbiorem komedii .

31 .WYBÓR
Na skrzyżowaniu życia
Nie pędź na oślep
Zatrzymaj się
Zastanów
Poproś o pomoc
Spójrz w głębię swej duszy
Wtedy wybierzesz dobrze .

32 . TWORZENIE .
Myśl kiełkuje w głowie
W duszy zakwita
Rozrasta się w słowa
W mowie i piśmie wydaje plony .

33.PORÓWNANIE .
Obrazy to wiersze pędzlem pisane
A każdy wiersz , to obraz piórem namalowany .

34 .POSZUKIWANIA .
Błądziłam w promieniach słońca
Znalazłam kierunek w ciemności
Odszukałam w sobie to
Co drogę mi oświetli .

35 . NIE BOJĘ SIĘ .
Nie jestem strachliwym zającem
Ani też szarą myszką nie jestem
Nie oglądam się na boki
Nie czekam
Wybieram zawsze proste
Choć często trudne
I niebezpieczne drogi .

36 . OBUDŹ SIĘ .
Błądzisz i wiesz o tym
To na co czekasz
Obudź się
Poszukaj innej drogi .

37 . KU SŁOŃCU .
Nie po to żyjesz
By snuć się w pyle ziemi
Znajdź w sobie to
Co cię ku słońcu wzniesie .

38 . PŁATKI ŚNIEGU .
Za oknem fruwają jak motyle
Koronkowe płatki śniegu
Targane podmuchem wiatru
Otulają świat swą delikatnością
By rozpłynąć się w uścisku ziemi .

39 . PROMIENIE .
Błądzą po skórze słońca promienie
Otulają ciało delikatnym uściskiem
Gorąca tchnieniem
Nie pozwalają patrzeć w swą stronę
Jakby się wstydziły , że są tak szalone .

40 . MOWA CIAŁA .
Krzyczące milczenie
Blask głębi oczu
Ruch ciała nieporuszony
Zdradzają uczucia tajone .

41 . SEN .
Gdy rozgwieżdżone niebo
W oczy nam patrzy bezwstydnie
Gdy księżyc swym rogalem
Uśmiecha się do nas przymilnie
Gdy Duży Wóz do jazdy zaprasza
To sen od nas ucieka
Z Gwiazdą Polarną hasa .

42 . DYSKUSJA .
Czemu przegrywasz walkę na słowa
Przecież ty również potrafisz boksować
Gdy racje są po twojej stronie
To broń swych przekonań
Walcz prawdą o nie .

43ZŁO .
Zło , które czynimy
Rozpryskuje się w przestrzeń
Jak lustro w bajce Andersena
Czemu nie ma właściwości opiłków metalu
Wtedy magnesem można by świat oczyścić

44 .POPŁYNĄŁEŚ .
Popłynąłeś Styksem na drugą stronę
Garść niezapominajek zostawiłeś na pożegnanie
Każdy niebieski kwiatek przypomina mi o Tobie
Gdy spojrzę tam gdzie go zrywałeś .

45 .REMIS .
Między rzeką a jej brzegiem
Toczy się walka nieustanna
Nie będzie nigdy rozstrzygnięta
Choć szala przechyla się raz w jedną
A innym razem w drugą stronę
Zawsze będą walczyć ze sobą
Bo każda rzeka musi mieć brzeg
A każdy brzeg musi mieć rzekę
Która będzie płynąć obok .

46 . NA NOWO .
Byłam w marmurze uwięziona
Gdy z czerni bezkresnej
Przedostałam się do życia
By ujrzeć biel sufitu
By spotkać smutne twarze
I płaczące oczy
Bezsilności ciała
Przeciwstawiłam siłę umysłu
Musiałam

Taka jestem
Z marmurowego bloku
Wykułam na nowo siebie .

47 .PIRAMIDA ŻYCIA .
Jak w dziecięcej zabawie
Życie w piramidę z klocków się układa
Gdy pchnie ją ktoś zbyt mocno
To w chaos się rozpada
W podświadomości ogromna siła jest
Uwierz
To ona życia bałagan
Jeśli tylko zechcesz
W prościutką wieżę
Może znowu poskładać .

48 .JAK WSPANIALE .
Przytwierdzona do madejowego łoża
Uniosłam się jak zwiędły kwiat
Zroszony kroplami orzeźwiającej wody
Jak wspaniale oglądać świat
Z innej perspektywy
Choć często wiruje i znika w szarości
Czemu tak trudno rozgarnąć gwiazdy
I widzieć świat wyraźnie .

49 . OCZYSZCZAJĄCY PŁACZ .
Wielkie łzy jak perły
Płyną sznurem po policzkach
Zmywając żal , smutek i rozpacz
Oczyszczają duszę
By mogła znowu zbierać okruszki życia .

50 . KROK W ŻYCIE .
Dlaczego nie chce wynurzyć się
Z głębin oceanu samotności
Ubrana w czułości morską pianę
Piękność duszy ukrywa
W perłowych ogrodach Posejdona
Nie pozwala słońcu
Przyjrzeć się z bliska
Muskać ciało promieniami
Rzeźbić je swym blaskiem
Czemu chce oglądać siebie
W krzywym zwierciadle morza łez
Czemu boi się ujrzeć siebie
W lustrze oczu przyjaciela
Czemu się ukrywa
Może ktoś ją kiedyś zranił
Czy ona wie , że tonie
W samotności , rozpaczy i bezsilności
Musi zawierzyć
Znaleźć w sobie
choć odrobinę odwagi
I chwycić dłoń
Która chce jej pomóc .

51 .RADOŚĆ .
Radość jest kulą
Nieskończoności punktów widzenia
Jest antybiotykiem dla wielu
Choć promieniuje we wszystkich kierunkach
To jeszcze wspanialsza wraca
Jak bumerang do właściciela .

52 .MARMUROWE MEDALIONY .
Medaliony zdobione bukietami kwiatów
Litery wyryte w marmurze
Ogniki unoszące w przestrzeń
Mgliste wspomnienia przeszłości
Nie pozwalają zapomnieć
O minionych dniach
O osobach ,które wyruszyły w podróż
Bez możliwości powrotu
Łzy deszczu zmywają z marmuru
Kurz przeszłości
A promienie słońca dodają blasku
Jasnym kartom przeczytanej książki .

53 .ŻYCIE JAK WINO .
Życie sączymy jak dobre wino
Małymi łykami poznajemy jego smak
Rozkoszujemy się aromatem
Który pobudza zmysły
Wzmagając pragnienie .

54 .NIE CO DZIEŃ .
W morzu żółtych kłosów
Biegnę łapać horyzont
Wdycham zapach ziarna
Rozlewający się w przestrzeni
Im szybciej biegnę
Tym silniej kłosy biczują me ciało
Zwalniam na chwilę
Choć chciałabym pędzić
Wciąż dalej i dalej
Zrywam chabry i maki
Kuszące piękno złotego morza
Wspomnienie chwili
Zabieram w bukiecie do domu
Nie co dzień biegam
W szaleńczym pędzie
Rozgarniając łany zboża
Ale co zrobię jutro ?
Znowu pobiegnę .

55 .CZEMU NIE MOŻNA ?
Czemu nie można przemierzać prostej
Z nieskończoności w nieskończoność
Bez znaku stop gdzieś po drodze
Przeglądać się w lustrze nieba
Czesać wiatrem potargane włosy
Otulać ciało tęczową wstęgą
Zdobioną kroplami marznącego deszczu
Błądzić w świetle dnia
Odnajdywać drogę wśród nocy
Łapać rękoma gwiazd pełen koszyk
Czemu nie można żyć
Bez problemów , bez smutków
Ciągle potykać się o szczęście
Żyć bez strachu o jutro .

56 .MIĘDZY MŁOTEM A KOWADŁEM
Między młot a kowadło
Często sama się pchałam
Młot ciągle był ten sam
Kowadła się zmieniały
Ze stali wykułam siebie
Długo o tym nie wiedziałam
Hartując duszę uderzeniami
Coraz silniejsza się stawałam .

57 . W JUTRO .
Krok po kroku przemierzam życie
Przyglądam się ciekawym miejscom
Poznaję nowych ludzi
Raz zwalniam
A innym razem przyspieszam
Dzisiaj biegnę w jutro
By stracony czas nadrobić .

58 . PROGI .
Tam gdzie wzrokiem sięgnąć nie zdołam
Duszą wszystko potrafię pokonać
Choć w codzienności czekam pomocy
To w tym samym czasie
Umysłem przekraczam progi
Których wielu nie potrafi
Albo boi się pokonać .

59 .W WIELKICH MIASTACH .
W wielkich miastach
Ludzie żyją w klatkach z betonu
Pośród mieszanki tlenu i spalin
Nie mogąc dojrzeć linii horyzontu
Tam nawet niebo ma inny odcień
Czy oni wiedzą jak wygląda błękit ?
Czy mogą dojrzeć wśród smogu
Gwiazdy , księżyc i słońce ?

60 .BEZ OGRANICZEŃ .
Biec, nie dotykając ziemi
Zatrzymywać wiatr we włosach
Błądzić myślami w przestworzach
Krzyczeć , choć protesty ciągle słychać
Słyszeć muzykę , nawet gdy nikt jej nie słyszy
Dążyć do szczęścia
Mieć wolną duszę
Marzeń nie tłamsić
Walczyć , bo tylko jedno dano nam życie .

61 . TCHNIENIE PRZESZŁOŚCI .
W kropli żywicy zamknięta przeszłość
Blaskiem jantaru dzisiaj nas drażni
Zagadkami sprzed tysiącleci
Wyrzuconymi przez morze
W szkatułkach z bursztynu .

62 . POSZUKIWANIA SKRAWKÓW PRZESZŁOŚCI .
Zaczarowany świat zmieniony w sekundzie
Jak po dotknięciu czarodziejskiej różdżki
Świat sprzed milionów lat
Swą tajemniczością urzeka nas
Ciągle następne kartki porozrywanej księgi
Pragniemy złożyć w całość
Ale czy jest to możliwe ?
Może przeszłość , broniąc dostępu do prawdy
Podarła księgi strony na maleńkie skrawki
I rozrzuciła w przestrzeń wiatru podmuchem
Byśmy zawsze mieli do odkrycia
Jakiś skrawek tajemnicy
By przeszłość składała nam się jak puzzle .

63 .OCZY .
Zaskoczony odkryłeś
Że oczy na wysokości twoich
Mogą skrywać tajemnicę
Że jest w nich blask
Który cię intryguje
Że są ciekawe
Choć powinny być smutne
W oczach tych widziałeś marzenia
Ujrzałeś duszę
znalazłeś to coś
czego w wielu oczach
patrzących na ciebie
w asyście sufitu lub nieba
nie mogłeś odnaleźć
to dlatego byłeś
tak bardzo zaskoczony .

64 . BEZ STRACHU .
Po ostrych kamieniach
Przemierzam życie bosymi stopami
Kilka metrów do przodu
Jeden w tył
Ale też zdarza mi się
Założyć zaczarowane buty
I pędzić w przyszłość
Siedmiomilowymi krokami .

65 . WSKAZÓWKA .
Czuję nawet maleńkie ukłucia szpileczki
Że tak świat urządzony rozumiem
Kocham , choć łzy przeplatają radości
Szukam szczęścia i łapać je umiem
Pragnę , by trwało jak najdłużej
Ale też chcę je rozdawać wokoło
To gdy widzę szczęście na twarzach
To ja również jestem wesoła
Nie siedzę nigdy jak zając pod miedzą
Bo gdy wymaga tego chwila
To walczę o swoje jak głodna lwica
Odkrywam wiele swych tajemnic
Pędzlem i strofami
Ale i tak najważniejsze
Skrywam w przestrzeni
Która łączy płótno z farbami
Oraz w ciszy między wierszami .

66 . KU MARZENIOM .
Omotana wstęgą ognia
Porozrzucane klocki życia
Zaczęłam składać na nowo
By porozrywać krępujące więzy
Które nie pozwalają
Unieść się w przestrzeń
Ku słońcu
Ku marzeniom
Czekającym spełnienia .

67 . MŁODOŚĆ NA STAŁE .
Gdy życie przemierzasz
Drogą przez siebie wybraną
Gdy spoglądając wstecz
Nie chcesz pod ziemię się zapaść
Gdy patrząc w dal
Bez strachu robisz następny krok
Wtedy czujesz się wspaniale
Całe życie jest krótką chwilą
A młody umysł panuje nad ciałem
Gdy w duszy młodym się czujesz
To w lustro spoglądasz bez strachu
A na pytanie o rok urodzenia
Mówisz całą prawdę
Bez chwili zastanowienia .

68 .TO TAKIE PROSTE .
Na mlecznej drodze
Wśród nocnej ciszy
Jak na cyrkowej linie
W przestrzeni się kołysze
Choć nie szukam wśród gwiazd
W ogromie wszechświata znajduję
Łączę z bukietem marzeń
W umyśle mym buduję
Tam tworzą się obrazy
W farbie zakamuflowane
Myśli w zeszyt wpisane
W zwrotkach i płótnach są puenty
Często pytają mnie ludzie
Skąd moje pomysły się biorą
Wiersz ten jest odpowiedzią
Ja tylko nie zamykam umysłu
One same do mej głowy wchodzą .

69 .CZARNOOKA .
Oczko lewe czarne ,oczko prawe czarne
Mruga tak zadziornie , błyszczy tak figlarnie
Wszyscy się pytają gdzieś je pobrudziła
Czemu ich dzieweczko wodą nie umyłaś
Ja ich nie brudziłam , natura je dała
Nie będę ich myła ,będę czarne miała
To co widzę w lustrze, to mi się podoba
Chcę być czarnooka dziewczyna morowa
Nie chcę mieć zielonych ,błękitnych ni szarych
Lubię moje czarne , taki kolor wolę
Niech się żaden chłopak nie waży wyśmiewać
Bo mu czymś przyłożę , będzie cienko śpiewać
Taki temperament , taka ma natura
W oczach mych to widać , Bazyliszka córa
Strzeż się więc chłopaku takich czarnych oczu
Bo mogą zamienić w kamień albo posąg
Mogą też przemienić każdego gagatka
Że ich nie rozpozna nawet własna matka
One mogą zawieść na rozstajne drogi
Mogą też do paki posłać twoje nogi
Albo są i takie , co rozkochać mogą
Te mogą ugłaskać każdą męską głowę
Rozmięknie serduszko każdego twardziela
I on się zachowa jak pokorne ciele
Poleci za tymi oczkami czarnymi
Tam gdzie zechce pani , gdzie pośle władczyni
Jeśli tylko zechce , pośle do ołtarza
Zmieni kawalera w męża pantoflarza

Strzeż się chłopcze młody , strzeż się czarnych oczu
Nie patrz w nie za długo , bo mogą zaskoczyć
Złapią cię na wędkę , albo w inne sieci
Zmienią twoje życie , żona , dom i dzieci
Chwycisz się za głowę , co ja biedny zrobił
Na próżno już żale ,po co lamentować
Trzeba było wcześniej przestrogi wysłuchać
Nie wpadłbyś na dobre , wolności nie szukaj
Mogłeś szybko zwiewać gdzie pieprz rośnie czarny
A tyś się wpatrywał w te błyszczące perły
Poraziły ciebie te ciemne oczęta
Na nic twoje próby .Chciałeś zrywać pęta ?
Wpadłeś nieboraczku ! Wpadłeś już na wieki
Nie bój się przyszłości . Żyj dniem teraźniejszym
Przeznaczeniem było spotkać śliczne oczy
One cię uwiodły , ich blask zauroczył .

70 . OGRODNICZKA .
W maleńkim domku , gdzie sad wiśniowy
Mieszkało dziewczę ślicznej urody
Jej postać gibka , jak młoda fryga
Z włosem rozwianym wśród grządek śmiga
Tu zerwie kwiatki , tam grządkę oczyści
Sadzonki podleje ,pozrywa malinki
Chwyci motyczkę ,ziemia spulchniona
Gdzie tylko spojrzysz , wszystko zrobione
Widać , że dziewczę o ciemnej cerze
Słońce muskało ciepłym promieniem
Choć nie leżała , nie opalała
Natura sama o nią zadbała
Dziewczę to śliczne , pracą zajęte
Nie przypuszczało , że jest tak piękne
Gdzieś po sąsiedzku , pewnego lata
Przyjechał malarz tam na wakacje
Ujrzał to cudo , chwycił paletę
Skrył się w lilaku , złapał za pędzel
Nie chciał przeszkadzać tej ogrodniczce
Pragnął zatrzymać farbami na płótnie
Ciężko mu było złapać tę frygę
Nie chciała stanąć nawet na chwilę
Lecz gdy po trudach zakończył dzieło
Cofnął się , spojrzał i aż oniemiał
Wyszedł z ukrycia , wziął obraz w ręce
Poszedł pokazać go swej modelce .

71 . PIERWSZA GÓRSKA WYPRAWA .
Idąc kamienistą dróżką w górę
W niebo spoglądam ciekawie i dumnie
Gdzie wśród kłębiastych chmurek
Giewont z metalem na czubie
Słońce przygrzewa dziś bardzo mocno
A ja zmęczona już na początku
Idę z mocnym postanowieniem
Na ten szczyt wejdę nie cofnę się
Ja nie wprawiona w takich wędrówkach
Pocieszam się patrząc na panie w szpilkach
I pytam się w myślach czy one
Chcą wdrapać się na samą górę
Jeśli te panie wchodzą bez trwogi
To ja nie mam prawa kwękać
Zakaszę rękawy , twarz obmyję w wodzie
Wejdę , choć już teraz wszystko mnie boli
Myślałam ,że im wyżej się wdrapię
To będę coraz bardziej zmęczona
A ja wpatrzona we wspaniałość gór
Tym pięknem zostałam znieczulona
Gdy cel mej wyprawy się zbliżał
A krzyż był na wyciągnięcie ręki
Zaczął się najciekawszy etap
Mojej pierwszej górskiej wędrówki
Teraz nie mogłam patrzeć na boki
Musiałam uważać na każdy krok
Wybrać miejsce do postawienia nogi
Trzymać łańcuchy , by nie spaść w dół
Znalazłam się wśród ludzi na szczycie
Powinnam się z tego cieszyć
A ja najchętniej zeszłabym do miejsca
Gdzie droga stawała się trudniejsza
Gdybym nie bała się śmiechów i kpin
Powtórzyłabym ten fragment trasy
Wchodziłabym i schodziła jeszcze
Nie raz , nie dwa , a dziesięć razy
W czasie tej pierwszej wyprawy
Bardzo mile mnie coś zaskoczyło
Że ludzie mijając się na trasie
Rozdawali pozdrowienia wokoło
Czułam się wtedy jakby wszyscy
Mijani ludzie tam w tej głuszy
Byli dla mnie jak rodzina bliscy
Każde cześć było balsamem na mą duszę .

72.ONA WOŁA .
Wsłuchaj się w tętno żyjącej jeszcze ziemi
Ono ci powie jak można ochronić nasz świat
Co można wyrwać z ogromu niewiedzy
Z beztroski człowieka
Z błędnej interpretacji naukowych dokonań
Możemy zwyciężyć
Dzisiaj jest jeszcze czas

73 .POSZUKIWANIA .
Nie dotknięta mapa ciała
Drga gorącem pragnienia
Błądzi po nieznanych drogach
Szukając swojej miłości
Parzy się lodem błędnych wyborów
Przestanie szukać , gdy odnajdzie
Drugą połowę tego samego ciała

74 . UCZUCIE .
Przy księżycowym blasku
Wśród wymownego milczenia
Oczy wpatrzone w oczy
Dłonie dotykające dłoni
Ciała wtulone w siebie
Wsłuchują się w melodię serc
Czują drganie i ciepło
Już teraz jednego ciała

75 .WIOSNA .
Oddech ziemi
Otula nas mgiełką aromatów
Słońce dotyka bukietem promieni
Życie budzi się wokół
Zieleń wyrywa się
Spod roztapiającego śniegu
Pękającego lodu
Zwycięża wiosna
Dając życie budzącej się przyrodzie

76 . DROGA KU PRZEZNACZENIU
Szukałam siebie w przeszłości
Ale znaleźć nie mogłam
Spojrzałam w dal i ujrzałam blask
Który mnie przyciągał
Weszłam na linę , balansując nad przepaścią
Patrząc ciągle w ten blask
Ruszyłam bez strachu ku swemu przeznaczeniu

77 . KU NOWEMU .
Stosy niepotrzebnych myśli
Układamy na ołtarzu wiecznej pamięci
W zagraconym umyśle
Nie ma miejsca na radość odkrywania
Trzeba ciągle go oczyszczać
Tak jak wiatr jesienią zdmuchuje z drzew liście
Nie można dręczyć się przeszłością
Trzeba iść do przodu
Odkrywać ciągle nowe
Tylko wtedy można znowu odnaleźć szczęście

78 . NADZIEJA .
Na błękitnym niebie
Tęcza nie zawiśnie
Namaluje ją słońce
Pośród szarych chmur
By ci uzmysłowić
Że po złej pogodzie
Piękna będzie znów

79 ESENCJA
Lukrowane słowa nie osłodzą duszy
Intuicją obieraj je z cukrowej skorupy
I patrz dokładnie
W oczy i duszę rozmówcy

80 PALĄCE SŁOWA
Iskry słów parzące duszę
Zjadliwymi ognikami
Wtapiają się w myśli
Wypalają w marzeniach dziury
Przesłaniają dymem spalenizny
Światło przyszłości
Trzeba otworzyć okno umysłu
Wziąć głęboki oddech
I przewietrzyć duszę
Z kłębiących się myśli
By móc znowu odnaleźć drogę
Ku jasnej przyszłości

81 W WIELKICH MIASTACH.
W wielkich miastach
Ludzie żyją w klatkach z betonu
Pośród mieszanki tlenu i spalin
Nie mogą dojrzeć linii horyzontu
Tam nawet niebo ma inny odcień
Czy oni wiedzą jak wygląda błękit ?
Czy mogą dojrzeć wśród smogu
Gwiazdy , księżyc i słońce ?

82 CZAS PRZYSZŁY NIEZNANY
Z pąsową różą
Cofnęłam wskazówki zaczarowanego zegara
Przeszłam przez lustro w przeszłość
Zrobiłam remanent
Decydując się na zmiany
Kusiło , by spojrzeć w przyszłość
Wolałam zrobić krok w nieznane

83 CIEPŁO PROMIENI
W słońce spoglądam mrużąc oczy
Wpatruję się w blask rozedrganych promieni
Czekam aż oczy wchłoną , zagarną światła tyle
By po zamknięciu powiek
Mogły tworzyć barwy , kształty
Niesamowite błyszczące plamy
Ciepło z twarzy przenosi się w głąb ciała
Rozgrzewa duszę
Która wydobywa ze swego wnętrza myśli
Przemieniając je w obrazy

84 BLASK KSZTAŁTÓW
Wpatrzona w dal
Ubrana blaskiem zachodzącego słońca
Lśnisz żarem dotykającym krągłości ciała
Oddane promienie ciepłej czerwieni
Drażnią czernią woalu cieni

85 SAMOTNA MYŚL
Wsłuchaj się w ciszę pędzących gwiazd
Przerywaną brzęczeniem komara
I pluskiem żółtoczerwonych liści
Spadających na taflę jeziora
Dudniąca w uszach myśl samotna
Wybucha lawiną wspomnień
Drążąc umysł , burzy spokój

86 CZYSTA WALKA
Jak przebić mur , gdy zbroja za słaba
A na głowie guz na guzie
Jak wywalczyć swój kawałek świata
Gdy przeszkód tyle pod nogi się kładzie
Nie głową , lecz umysłem
Trzeba pokonać mury bezsilności
Z uwagą ominąć pułapki
I wilcze doły nienawiści przeskoczyć
By z dumą spojrzeć sobie w oczy
I pokazać czyste dłonie
Gdy odnajdzie się nareszcie
Swój upragniony kawałek świata

87 PRZEBUDZENIE
W dal przed siebie
Z wiatrem pędzącym
W przeciwnym kierunku
Licząc mijane drzewa
Zerwałam nić Ariadny
I błądzę w labiryncie
Ciemności i zapomnienia
Budzę się w innym życiu
Niepewna , zaskoczona
Bielą ścian i fartuchów
Dostałam po głowie
Obuchem wiadomości
Trudnych do zrozumienia
Terapia wstrząsowa podziałała
Zrozumiałam
Muszę być silna bez siły
Muszę odwagę odnaleźć w sobie
Bo w swej niemocy
Tylko to jedno
Sama zrobić mogę

88 NIE MOGĄC
Zatrzymana w pół drogi
Zmieniłam kierunek
Nie mogąc pokonać przeszkody
Chwyciłam długopis i pędzel
Bez liny
Przepaści nie mogłam pokonać
Więc na przekór wszystkiemu
Zaczęłam wdrapywać się
Na Czomolungmę

89 IDZIE
Wśród gęstych mgieł
Z duszą na ramieniu
Dotykając bosymi stopami ziemi
Drżąca każdą tkanką ciała
Wyciąga dłonie przed siebie
I idzie
Choć strach walczy z odwagą
A szala przechyla się
Co chwilę na inną stronę
Skąd tyle siły w samotnej duszy
Że idzie
I pokonuje tę trudną drogę
Ona wierzy
Że dojdzie do celu

90 BUNT PRZECIW CIEMNOŚCI
Zniknęła jasność
Zaskoczona spojrzałam w czerń przyszłości
Za bardzo kocham kolory
By siedzieć bezczynnie
I męczyć wszystkich swym niepokojem
Krzesiwem rzuciłam w ciemność kilka iskier
Szarość też mi się nie spodobała
Znalazłam świecę
Ona nieco więcej światła dała
Bałam się jednak podmuchu wiatru
Więc po chwili znowu zaczęłam szukać
Nie chcę spocząć na laurach
Będę walczyć
Wezmę na wspólnika podświadomość,
Impuls i przypadek
Bo chcę złapać dla siebie
Trochę naturalnego światła

91 TAK ŻYĆ
Łapać cienie rozwartymi dłońmi
Syzyfa prześcignąć w działaniu
Odnaleźć cel i doń dążyć
Nie gniotąc po drodze niczego
Siłę czerpać z jasności nie z czerni
By móc patrzeć w swe odbicie bez wstydu
Pozostawić po sobie pomnik nie w stali
Lecz w ludzkich sercach

92 ZWIASTUNY WIOSNY
Wyskoczyły spod ziemi
Jak indiańskie strzały
Rozświetliły smutne dni
Uśmiechem białych płatków
Nadzieję nam dały
Przekonały , że wiosna
Przyjeżdża do nas ekspresem
Przywiezie wiele prezentów
Zieleń traw , błękit nieba
Czuprynę liści na drzewach

93 ON CZEKA
W uśmiechach przemiłych
Klepią po ramieniu
Wysypując słowa zachwytu
Nie chcą zajrzeć
Pod rąbek odprutej podszewki
Pewnie czują
Że świat po drugiej stronie

Nie jest tak kolorowy
Mają przed sobą listy rozpaczy
Krzyczące telegramy
Żebrzące o chwilę rozmowy
O skrawek przyjaźni
Albo tylko o spotkanie
On nie chce być sam
Przywołuje obrazami
Malowanymi nadzieją
Pragnie bliskości
Czeka z rozchylonymi dłońmi
Z tęskniącym rozśpiewanym sercem
Na każdy skrawek przyjaźni
W ciągle otwartych drzwiach

94 MOJE OBRAZY
Jak rysunki w jaskiniach
Zmienione w alfabet
Drażnią symbolami teraźniejszości
I minionych wieków
Rozdzielone kreskami barwy
Pełnią samodzielne role
Jak graffiti na murach
Tak i moje obrazy mają drażnić
Skłonić do refleksji
To zapisane pędzlem zdania
Mój dialog z ludźmi

95 JEŚLI TYLKO ZECHCESZ
Świat pięknieje
Gdy nadzieja wraca
Gdy marzenia
Rzeczywistością się stają
Drgają struny radości na myśl
Że jeśli tylko zechcesz
Wszystko możesz zrobić

96 CZY WARTO
Czy warto biec po wodzie
Wskoczyć w nurt zielonej łąki
Z mgłą wznieść się w przestworza
Wtulić się w puch różowej chmurki
Warto
Wiem o tym
Bo często tak robię
Zamykam tylko oczy
Zwracam twarz ku słońcu
I marzę
Marzę
Marzę

97 MORZE MIŁOŚCI
Żarem swych ciał otuleni
Złączeni w uścisku rozkoszy
Szukają kształtów na mapach ciał
Dotykiem namiętność budzący
Szałem pocałunków rozgrzani
Z dwojga jednym się stali
Pływając w morzu miłości

98 SZCZYT ROZKOSZY
Szukał w ciemnościach
Jedwabistej miękkości
Rozpoznając kształty pocałunkami
Otworzył okno tajemnicy
Rozchylając je delikatnie
Dotarł do szczytu rozkoszy
Uniosła się z nim o wiele wyżej
Niż mogła sobie wymarzyć

99 PO TĘCZY
Rozpłynęłam się w twoich ramionach
Jak Etna u szczytu sławy
Obsypałeś mnie żarem pocałunków
Sprawiłeś
Że wbiegłam do nieba po tęczy rozkoszy
Nie widząc nic i nikogo poza tobą

100 POŻĄDANIE
Powstał z iskierki zmieniając się w płomień
Błądził nie znając przeznaczenia
Dotarł na kraniec
By znowu powrócić z jeszcze większą siłą
Palił pragnieniem
Którego zgasić nie mogła
Czekała
Szukała
Znalazła
Ten ogień nazwała pożądaniem

101 OWOCE
Strona po stronie uczy się jej na pamięć
Chwyta w dłonie rozkoszne owoce
Zamyka oczy pełne czułości
Chłodne policzki wtula w żar
Bijący z jej ciała
Każde muśnięcie skrywanych tajemnic
Wprawia ją w drżenie
Dusza i ciało tonie w miłości
W szale rozkoszy stali się jednym

102 PYTANIA
Czy mogę nie kochać błękitu
Gdy tyle czasu kazano mi patrzeć
Na biel sufitu ?
Czy drzewa płynące na wietrze
Od ścian szpitalnych
Nie są o niebo lepsze ?
Czy aromat lasu nie kusi
Gdy wstrętny zapach
Tak długo mnie dusił ?
W marzeniach ciągle widziałam
Kolory w kwiatach zaklęte
Serca rozśpiewane
Twarze uśmiechnięte
Gdy wreszcie się wydostałam
To każdy skrawek życia
Pochłonąć garściami chciałam

103 DZISIEJSZE SŁOWA I MYŚLI
Czy łatwo spojrzeć w lustrzane oczy
I chwalić siebie bez oporu
Powiedzieć głośno , że się siebie kocha
I nie widzieć w zwierciadle skrzywionej miny
Albo zaciętego z niezadowolenia wzroku
Uznając prawdy oczywiste
Przyznaj się do błędów
Zmień negatywne poglądy
O życiu i o własnym ego
Zrozumiesz wtedy
Że wczorajsze myśli i słowa
Tworzą dzień dzisiejszy
I że ty możesz stworzyć swą przyszłość
Gdy jutrzejsze pragnienia
Wypowiesz w czasie teraźniejszym
Wszystko co zechcesz może się zdarzyć
Gdy pokonasz strach skrywany głęboko
Jeśli zaakceptujesz siebie bez żadnego ale
Oraz gdy przebaczysz wczorajszym wrogom
Kochaj maleńkie dziecko
Kryjące się w głębi twej duszy
Podziwiaj je , chwal i tul czule
A szczęście do ciebie powróci
Zobaczysz jak radosna myśl
Ubrana w kolory tęczy
Znowu zaczniesz zmieniać świat wokół siebie
Ten świat będzie o wiele piękniejszy

104 WZNIEŚĆ SIĘ
Rozwinąć skrzydła
Unieść się w obłoki
W blask słońca popłynąć
Dedala słuchając przestrogi
Z romantyczną duszą
Z pięknymi myślami
Starać się by marzenia
Stały się czynami

105 DO PRZODU
Jak chodzić po węglach
Od żaru czerwonych
Gdy ból jest wielki
Gdy nie ma obrony
Trzeba w sobie znaleźć
Siłę do działania
Z wiarą iść do przodu
Choć wiele przeszkód
Jest do pokonania

106 PĘK KLUCZY
Na początku drogi garść klucze dostajesz
Co każde drzwi mogą otworzyć
Wyborów ty jednak musisz dokonać
Masz wolną wolę
Więc jeśli wejdziesz w drzwi niewłaściwe
Nie gań świata za to
Bo to będzie tylko twoja wina
To był twój wybór
Nikt ci też nie kazał
Całe życie kroczyć drogą
Która ci nie odpowiada
Spójrz przez dziurki od kluczy
Na drogi za drzwiami
I zastanów się dobrze
Czy chcesz wkroczyć na nie
Choć boisz się tej zmiany
Dokonaj wyboru
Nie siedź
Nie lamentuj
Idź ciągle do przodu

107 PRYZMAT I OKO
Jeśli na świat patrzysz
Na pryzmatu szkiełko
Nie zobaczysz prawdy
Nawet gdy jest blisko
Wszystko zniekształcone
Choć bardzo podobne

Prawda nie jest tam
Gdzie ci wskaże pryzmat
Wyrzuć go do śmieci
Nigdy nie wyciągaj
Patrz na świat bez szkiełka
Po co weń zaglądać
Zawsze lepiej widzieć
Wszystko bez upiększeń
W każdym skrawku życia
Możesz dostrzec piękno

108 WYBACZAĆ
Wyrwij z serca korzeń utkwiony głęboko
Co nam nie pozwala unieść się wysoko
Po co swe urazy chowamy z mozołem
Lepiej jest wybaczać wszystkim dookoła
Poczujesz się lżejszy , gdy porzucisz złości
Wygrasz swoje życie i będziesz szczęśliwszy

109 RATUNEK W UFO
Siedzi sobie Ziemia na dużej patelni
Wypełniona śmietnikiem puszek , bombek ,folii
Zapieka się w słońcu bez żadnej ochrony
Bo nasz aerozol pożarł tę osłonę
Śmieci ciągle przybywają ogromne ilości
Gdzie tu znaleźć inny śmietnik takiej objętości ?
Wydebatowali , że to w morskiej toni
Utopią stos śmieci , które świat wytworzył
Ale co wymyślą , gdy morza zabraknie ?
Może jakieś UFO na ten pomysł wpadnie ?

110 NIE ZOSTAWIAJ NA POTEM
Marzenia zostawiłam
Gwieździe na przechowanie
A ona uciekła z nimi
W światło dnia
Długo bałam się unieść ku niebu
I schwytać je w garść
Dzisiaj łapię je po kawałeczku
I staram spełniać
By znowu się gdzieś nie zapodziały
Teraz jestem szczęśliwa
Choć szkoda minionych lat

111 UZDRAWIAJĄĆA MELODIA FALI
Szum fali niknącej na brzegu jeziora
Muska melodią ciszy
Wyrzuca z głowy złość i niecierpliwość
Spokój ogarnia ciało
Dusza łączy się z nieskończonością wszechświata
Zabiera w tę podróż marzenia
Po chwili wraca lepsza , spokojniejsza
Urzeczona czułością szumiącej fali

112 NOWE BEZ TAJEMNIC
Skryła się za woalem muślinu
By nikt nie mógł dojrzeć
Łez niewinności czy wstydu ?
Założyła białą suknię
Ale czy powinna ?
On zna jej przeszłość
Czy nie o wszystkim mu powiedziała ?
Może już czas na prawdę
By ciemne chmury
Nie przesłaniały im jasnego nieba
By nie straszyły burzą
Co niszczy miłość

113 NIE MA UCIECZKI OD PRZEZNACZENIA
A gdy zapomnę
Gdy wiatr zdmuchnie złe myśli
Stanę wolna
Wolnością piękną
Oczyszczoną z paprochów przeszłości
I pójdę drogą
Co w gwiazdach zapisana
Wróciłam na nią
Choć bardzo się jej bałam
Moja podświadomość
Właśnie tego chciała
Nie mogłam się już bronić
Ruszyłam po tęczy w nieznane

114 WRESZCIE
Chwyciłam kawałek nieba
Strząsnęłam szczęścia okruszki
Owinęłam się szalem tęczy
Wreszcie zrozumiałam
Przeciętność mnie nudzi
Chcę złapać na wędkę gwiazdę
Która na mnie czeka
Nie jakąś , lecz moją

Tę co wraz z mym poczęciem
Na niebie się ukazała
Liczba trzydzieści trzy
Wiele by o niej powiedziała

115 LAMENT ZIEMI
Czy słyszysz
Coraz częstszy lament ziemi
Wołający z Turcji i Grecji
Wirujący trąbą powietrzną
Lub huraganem w Stanach ?
To tylko niektóre jej prośby o pomoc
Ona płacze powodziami
Błaga o ratunek
Wczoraj znowu wołała z Tajwanu
Ratujcie mnie

116 ONA
Blask błysków
Roznieca płomień
W oczekiwaniu na huk
Hefajstosowego młota
Drży
Nie mogąc wtulić się
W ramiona
Chwyta poduszkę
Namiastkę ciepła
Rzuca w kąt
Niepocieszona
Chowa się w czeluściach
Pościeli
Znowu huk
To nic
Że błysku nie widziała
A wyobraźnia ?
Jej nie zadusi kołdrą
Wstała
Podeszła do okna
Znowu błysnęło
A ona ?
Wraz z hukiem burzy
Łza na poduszkę upadła

117 TAJEMNICA
Zapomniany list
Przybłąkał się po latach
Wśród kart książki
Pokrytej wiekowym kurzem
Ujrzał znowu
Szczyptę jasnego światła
Koperta zaadresowana
Do Romeo pisze ukochana Julia
List kusi poszarzałym papierem
Koperta nie zalakowana
Pozwala na wtargnięcie
Tajemnica drażni
List już się otwiera
Wypada zasuszona konwalia
Coś w gardle uwiera
Wygrała tajemnica Julii i Romeo
List spoczął wśród kart księgi
Szkoda że konwalia
W tej walce zginęła

118 DROGA Z MARZEŃ
Dałeś mi siłę bez siły
Dałeś talenty do kiesy
Wybrałeś drogę tak trudną
Gdzie kłoda na kłodzie się piętrzy
Jak mam odnaleźć to światło
Co gdzieś w oddali świeci
Wdrapię się na szczyt problemów
I ujrzę drogę z marzeń
Drogę utkaną z tęczy
Pójdę nią już bez strachu
Pewna dnia następnego
Wywalczę swój kawałek świata
Potrzebuję właśnie tego

119 TRZYNASTY GRUDNIA
Ten dzień miał być straszny
Trzy sprawdziany czekały
Wcale nie chciało mi się szykować
Nawet jakąś grypkę zaakceptowałabym
A tu nic – zdrowa jak ryba
Zeszłam po schodach na dół
A tato się odzywa –
Możesz iść się położyć
Dzisiaj nikt nigdzie nie pojedzie
Jaruzelski w telewizji co chwilę przemawia
Stan wojenny ogłasza
Że to dla naszego dobra wmawia
Nie mogłam pojąć co ten

Stan wojny znaczyć może
Więc w duszy się cieszyłam
Sprawdzianu dzisiaj nie będzie
Nauczyć się jeszcze zdążę
Coś jednak nie dawało spokoju
Z byle powodu
Nikt by nas przecież nie straszył
Włączyłam telewizor chcąc pojąć
Słyszałam jakby nie słysząc
Nie mogłam wcale zrozumieć
Kto napadł na Polskę
Rosjanin , Czech ,Szwed czy Niemiec ?
Przecież to niemożliwe
Dzisiaj to nasi przyjaciele
Kto więc napadł na nas
I czemu tak boi się pan Jaruzelski ?

120 SILNI DLA NIEJ
Zatrzęsły się mury w posadach
Szyby zadygotały
Serce uciekło do gardła
Dźwięk ten mi oznajmiał
Że stado żelaznych koni
Znowu jedzie w kierunku Poznania
I tak nie przestraszyli choć chcieli
Tych co protestowali
Pisząc na krzyżach farbami
Tych co przeciw czołgom
Silni swą jednością
Szli z gołymi rękami
Oni chcieli pokonać system
Znienawidzonych sąsiadów
W bitwie z wiatrakami
W górze dłonie wzniesione
Solidarność w walce głosiły
Znakiem zakazanym
Zwyciężyli bo chcieli
Wiarą uskrzydleni
Dla siebie , rodziny
I tej polskiej , ukochanej ziemi

121 ZWYCIĘZCY
Rzucili się na potwora
Z ukrycia , z podziemi
Wywalczyli wolność
Pokonali reżim
Sąsiedzi ościenni
Nic nie przeczuwali
Że Polska stanie się POLSKĄ
Tak szybko z dnia na dzień

Dla tych co w tej walce
Najbliższych stracili
Wolność tak nie radowała
Choć też byli szczęśliwi
Mimo , że po stronach
Przeciwnych stali
Polacy Polakami
Być nie przestali
Na taki przewrót
Bezkrwawy i szybki
Musieli się zgodzić
Chociaż z oporami
Ale jednak wszyscy

122 WIEŚĆ
Hermesowa wieść krtań zacisnęła
Rzuciła się , by drapać
Rozognione rany
Hulała po czeluściach umysłu
Znalazła kąt przytulny
Zapadła głęboko w pamięć

123 MYŚL TWÓRCZA
W świecie marzeń posucha
Problemów tysiące
Duszą poszukującą myśl twórczą
Choć ona w przestworza wydostać się chce
Nie ma nic do stracenia
Więc szuka i odkryć pragnie
To co jej przeznaczone
Co tylko ona na światło dzienne
Wydobyć może

124 JAK NIEWIERNY TOMASZ
Stałam przed drzewem i nic nie wiedziałam
Co przed wiekami na nim się stało
Dopiero gdy mocno o coś się potknęłam
Zasłona spadła , prawdę dojrzałam
Gdy palec wepchnęłam w ranę głęboką
Ból przeszył mnie wielki
Ta rana była moją

125 ON
Piorunem z jasnego nieba
Rzucił się w moje objęcia
Rozrzucił to , co układać zaczęłam
Zabrał , co wcześniej dostałam w prezencie
Zamienił lato w zimę
A zieloną łąkę w pustynię
Dał jednak w zamian
Mały bukiecik szczęścia

126 NA NIE JUŻ ZA PÓŹNO
A było tak wiele
O krok
O przestrzeń chęci
Swawolne nie
Puściło tak na głębinę
Złapana lina rozłaziła się
Jak guma w pantalonach
Wpadałam coraz głębiej
W czerń nieskończoności
Teraz na nie jest już za późno

127 ZNAJOME W NIEZNAJOMEJ
Znalazłam różę samotną i zwiędniętą
Żal ścisnął serce
Podniosłam ją i utuliłam dłoni ciepłem
Ta chwila była tak nie rzeczywista
Nie mogłam zrozumieć czemu
Oddałam tyle uczuć róży
Samotnie leżącej na ziemi
Może nie była tak całkiem obca

128 PO NIEJ
Cóż po dłoni
Co w pięść zacisnąć się nie chce
Cóż po reszcie
Gdy czuje tak niewiele
Cóż po mięśniach
Co nie słuchają rozkazów
Cóż po rozumie
Gdy myśl w przestworzach ginie
Nie chcę tego
Chcę wejść na tęczę
I ześlizgnąć się po niej w szczęście

129 UCIEKŁO
Zabrane dni
Rozbiegły się po okolicy
Zatrzymana w pół drogi
Nie mogłam przekroczyć granicy
Świat poszarzał
Przebłyskując jasnymi promieniami

130 CHCIAŁAM JE NA DŁUŻEJ
Wołając pomocy
Wymknęło się między palcami
Ściśniętymi w pięści
Łapane w sieci na motyle też uciekło
Chciałam zatrzymać je na dłużej
A nie tylko na krótką chwilę

131 W KLESZCZACH
W dal odeszły słowa
Myśli złapane w kleszcze
Nie mogą się wydostać
Związane grubym węzłem
Świat wali się w przepaść z łomotem
Ratunku nie woła ze wstydu
Szuka go tylko w sobie
Albo w nieznanym człowieku
Nie może spojrzeć w oczy
Bo boi się osądu
Choć niczym nie zawinił
To jednak czuje się winny
Marzy , że kiedyś może
Rozsupła gordyjski węzeł
Życie swe poukłada
Pragnień większość spełni
Pod…. i świadomość walczą
O prym decydowania
Jak anioł z diabłem o duszę
Dlaczego nie mogą razem ?
Rozum z wyższym ja w sprzeczności
Nie chce ustalić właściwej drogi
Jak wziąć ich w karby , by poszły
Ścieżką utkaną z dobrych myśli

132 BEZ ALE
Jesteś we mnie , ja w tobie
Okryta płaszczem miłości
Ty nigdy mnie nie zawiedziesz
Dziś żyję w tej pewności
Mówiłeś mi jak postępować
Przestróg nie posłuchałam
Bo słuchać trzeba duszą
A nie tylko ciałem
Teraz mądrościami rzucam
Jak kamieniem po tafli jeziora
Gdyby ktoś to usłyszał , powie
Ona jest na umyśle chora
I cóż że teraz zmądrzałam
Jeszcze trzeba zawierzyć
Uwolnić się od stereotypów
Wejść po drabinie na księżyc
Tam sięgnąć i dotknąć Ciebie
Jak Tomasz z wiarą na bakier
Muszę jak każdy człowiek
Choć chciałabym
Tak jak ty tego pragniesz
Staram się coraz usilniej
Twych rad słuchać bez ale

Tego czego umysł nie pojmie
Powiem wierzę
Bo Ty mi tak powiedziałeś

133 DARY
Darów mi tyle dałeś
I dajesz coraz więcej
Czy na to zasłużyłam ?
Jestem tylko człowiekiem
Dzięki ci składam o panie
Za tamte i te co dzisiaj
Dajesz mi w szczodrobliwości
Łaski miłości bezgranicznej
Wybrałeś mnie w jakimś celu
Którego jeszcze nie znam
Zdradzisz mi go , wiem o tym
Więc czekam i uważnie słucham
Uczysz mnie życia na nowo
Dajesz wiele wskazówek
Tam gdzie się ich nie spodziewam
Dziś wiem , kiedy do mnie mówisz
Prowadź me myśli i słowa
Dłoń tak , jak tego pragniesz
Me życie składam w ofierze
Kocham Cię o mój najmilszy panie

134 GRZYB
Czemu się tak pomyliłam
Szukając grzybów w lesie
Miast wspaniałego borowika
Szatana do domu przyniosłam
Patrzyła nań rodzinka
Przez lupę z każdej strony
Mówili , że jest trujący
A ja z przekory , że dobry
Włożyłam go na półkę
Patrzyłam nań w zachwycie
Widziałam tylko otoczkę
A wewnątrz trucizna i tyle
Zaczął się psuć powoli
Wonią zatruwał przestrzeń
Otoczka pękła . To straszne
Szatan ukazał swe wnętrze
Jak zmyć to okropieństwo
Z tej półki wiszącej na ścianie
Może ktoś mi pomoże
Ja sama nie dam rady
Na szuflę zgarnie paskudztwo
Wyrzuci grzyba do kosza
A na to miejsce włoży

Różyczki czerwone na szczęście
Piękna woń się rozejdzie
Przegoni wstrętny odór
Przewietrzy dom cały
Zwłaszcza jeden pokój
Ja jestem tego pewna
Tak będzie już niedługo
Bo każdy ma prawo do szczęścia
Wierzę , a wiara czyni cuda

135 NA GÓRZE
Wczoraj rozjaśniał nareszcie
Ten świat okryty całunem
Zamigotał tysiącem barw
Jak wiosna po zimowej szarudze
Wydarły się z uwięzi
Myśli związane na supeł
Nie jestem w zatęchłym lochu
Nareszcie jestem na górze
Nikt mnie nie wepchnie do błota
I śmiać się z tego nie będzie
Bo mam już dzisiaj konia T .
Użyję go kiedy zechcę
Znalazłam puszkę Pandory
Otworzę ją albo i nie
Tego potrzebowałam
Teraz zależy wszystko ode mnie

136 SŁOWOTOK SROMOTNIKOWI
Patrzą i nic nie widzą
Słuchają z zatyczkami w uszach
Mówią bełkocząc slogany
Z nudy zasypia każda dusza
I po cóż leje się woda
Z tych ust gadających literkami
Kto chce takich tyrad ? Ja nie
Protestuję przeciw tasiemcowym wywodom
Jeśli chcą mówić milionom
To niech to będzie z sensem
Po co gadać po próżnicy
Dla forsy ? Nie chcą niczego więcej ?

137 I PO CO WIEDZIEĆ O JUTRZE
Pytać Nostradamusa
Czym życie nas zaskoczy
Gdzie ziemia tąpnie nogą
Czy łzą powodzi spłynie
A może człowiek człowiekowi
Krzywdę zamierza uczynić
Znowu gdzieś zburzy domy

Potęgą będzie się szczycił
Nie przejmując się wcale
Że życie ludzi niszczy
Wielkość swą zapisuje
Ilością krzyży stawianych
Prochem na wietrze błądzącym
Płaczem , tęsknotą rodzin
Czy powinien człowiek to wiedzieć
Gdzie świat znowu zadrży
Co zrobiłby gdyby wiedział
Nic .Wielokrotnie tak było
I po co wiedzieć o jutrze
Czytając wiersze splątane
Przestrogą Nostradamusa
Świat nie przejmuje się wcale

138 NA NIBY
Na wycieczkę ruszam …
Palcem po mapie
Odwiedzam znajomych …
Przez telefon
Problemy świata są moimi…
Na czas włączonego telewizora
Mroźna pogoda za oknem cieszy…
Ilością węgla w piwnicy
W zanadrzu trzymam różowe okulary
Co władne są zmienić szarość świata
Gdy tego zapragnę

139 GDZIEŚ MOŻE JEST MORZE
Gdzieś może jest morze
Słodkiej wody pełne
Z rybek złotych mnóstwem
Co każde życzenie chcą spełnić
Nie szukam go , ale może
Znajdę się nad nim we śnie
A rybka złapana w sieci powie
Jakie życzenie ci spełnić ?
Powiem jej ; I co z tego
Że stanie się to czego pragnę
Przecież obudzić się kiedyś trzeba
I co wtedy ? Będzie jak dawniej

140 WSZYSTKO SIĘ MOŻE ZDARZYĆ
Nie myśl na czarno
Czy w szaroburym kolorze
Bo świat jest piękny , tęczowy
Ty też to widzieć możesz
Uśmiechnij się mimo bólu
Do lustra , do twarzy znanej
Jej udawać nie możesz
Jej nie możesz okłamać
Ona zna cię na wylot
Nie da się zbyć byle czym
Uśmiechnij się do niej szczerze
A wtedy…
Spełnią się twoje marzenia
Urzeczywistnią się twoje sny

141 ODKRYWCA
W cztery strono świata
W niebo i pod ziemię
Kusi by się wybrać
Pokonując siebie
Zdobywając góry
Przepływając wodę
Jadąc przez pustynię
Albo grzęznąć w błocie
Można też ku niebu
Ruszyć samolotem
Lotnią , lub balonem
Czy rakietą w kosmos
W głąb ziemi się udać
Szukać nieznanego
Odkrywać słabości
Odnaleźć tam siebie
Poznawać sens życia
Przyjaciół prawdziwych
Swoje miejsce na ziemi
I być wreszcie szczęśliwym

142 WYBORY
W wielkim kotle nasze losy
Mieszane przypadkiem
Rozpryskują się w przestrzeni
Plamiąc albo zdobiąc
Które są nam przeznaczone
Czy można coś zmienić
Wybrać tą , czy tamtą stronę
Walczyć z przeznaczeniem

143 SZYBA
Wiatr , niebo , słońce i ziemię
Oglądać tylko zza szyby
Można być więźniem albo i nie
Zbić szkło kamieniem i tyle
Chyba że siły się nie ma
By walnąć w nią aż się rozleci
Czy znajdzie się ktoś kto pomoże
Wydostać się z tej uwięzi
Nie tak , by fruwać w obłokach
Ale stąpać mocno po ziemi
By nie zgiąć się pod ciężarem problemów
Podtrzyma silnym ramieniem

144 CZEKAM
O Panie czy wiesz , że tu jestem
I czekam zmiłowania
Tuż obok mnie świat pędzi
A ja stoję nie stojąc i wołam ; Panie !
Bardzo tęsknię za talentami
Które mi kiedyś zabrałeś
Oddaj mi chociaż jeden
A z resztą sobie poradzę

145 KLATKA
Surrealistyczny świat
Kilkumetrowych przestrzeni
Paru cieniutkich szmat
Przesłaniających niebo
I kawałeczek ziemi
W kostce Kubika
Świat zamknięty
Staje się więzieniem
Przekręca się i znika
Kolor jeden
Pojawia się całkiem inny
Zwykle nie ten
Którego bardzo się chce
Można przecież wybrać
Zostawić albo przekręcić znowu
Tylko czy coś to zmieni ?

146 CIEKAWOŚĆ
Ciekawość świata
Małych uczy chodzić
Starszych czytać
Prawie dorosłych błędy popełniać
Ucząc w ten sposób życia

147 ŁATANE ŻYCIE
Gdzie by nie spojrzeć
Tam świat złożony
Z drobnych kawałków
Szczęście z nieszczęściem
Łatane igłą przypadku
Jak z rozbitej szklanki
Życie się rozlewa
Płucząc skrawek ziemi
Grzesznych atomów
Przeszłości świata

148NIEZMIENNA
Jak ta żelazna podwójnie silna
Obija się o kocie łby
Prze ku odległym , leśnym ostępom
Nie zbacza nawet na chwilę
Przecina wszystkie drogi
Nie ważne czy są z asfaltu , piachu
Czy też z betonu
Nie skręci nawet wtedy
Gdyby błyszczała złotem
Nie zmieni swego kierunku
Kuszona złudnym blaskiem
Gdy wie dokąd dąży
Gdy ma cel wyznaczony

149 POSZUKIWANIE SIEBIE
Namalowana na tafli jeziora
Ukazuje światu kształt rozedrgany
Znikający z naporem następnej fali
Czy był on rzeczywisty
Tak szybko zniknął
Nie zdążyła go schwytać
Tylko woda przepłynęła jej
Między palcami
Może znajdzie go w zwierciadle
Albo w oczach ludzi
Niech nie szuka namiastek
Może ktoś jej powie
Że prawdziwą siebie
Znajdzie tylko w sobie

150 OBRAZ
Ukazał się z plam rozlanej farby
Zastygłej wśród wątku i osnowy
Kształt kontrowersji , dociekań
Wzniosłych myśli i trwogi
Wstrzymał czas i spytał
Czy już wiesz co mam dla ciebie ?

151 SPOKÓJ UTRACONY
Przez kraty zimnego metalu
Przedostaje się promień
Oświetla ściany
Marmur posadzki
Delikatnie muska ciało
Pogrążonego w rozmyślaniach
Burzy jego spokój
Zwraca twarz ku oknu
Pomaga mu na nowo odkryć
Że niebo jest niebieskie
A świat piękny

152 OCZEKIWANIE
Z nosem rozgniecionym na szybie
Oczyma wpatrzonymi w dal
Szuka na rozstajnej drodze
Zapamiętanych konturów
Nieustannie czeka
Wierzy , że nastanie czas
Gdy wybiegnie radosna
Powita wędrowca
Wtuli się w jego ramiona
I usłyszy wśród pocałunków
Wróciłem

153 NIĆ
Zbłąkani w czeluściach
Labiryntu przeżyć
Szukają drogi powrotu
Po omacku
Trąc kolanami posadzkę
Mokrą od łez
Szukają zerwanej nici
Łącznika ze światem
Jedynej nadziei na powrót

154 DWA ŚWIATY
Za szybą awaryjnego oceanu
Świat wymyślony przez człowieka
Ubrany w rośliny , muszle i kamienie
Dopieszczony w najdrobniejszych szczegółach
Czeka na więźniów
Nowych mieszkańców tej krainy
Którzy zbyt późno
Wydostaną się spod klosza
By ujrzeć szarą rzeczywistość

155 ŚWIAT PRZESZŁY WSTRZYMANY
Uwięziona w kadrze chwila ulotna
Czas przeszły w teraźniejszość przenosi
Ludzie i miejsca , których już nie ma
Wracają wspomnieniami
Zatrzymanymi wśród kart albumu

156 PRAWDY
Lukrowane , czy słone
Białe ,czarne , czerwone
Muszą być odkryte
Nawet ,gdy płyną ze łzami
Szarpiąc duszę wspomnieniami
Myślom płynąć pozwalam
W czasoprzestrzeniach
Odsłaniam kotarę zapomnienia
Oświetlam skrywane prawdy
Układam na dłoni
Pod woalem mojej wyobraźni

157 TĘSKNOTA
Pływając po błękitnym oceanie
Tęskni
Pragnie spłynąć ku lasom i polom
Znowu poczuć ciepło i zapach ziemi
Przemieniona w ciężkie krople
Przemierza jedyną możliwą drogę
Wie , że to nie kres jej wędrówki
Wzniesie się
ku bezkresnym przestrzeniom nieba
by znowu tęsknić za utraconym

158 WIERSZE
Zwiewne myśli wstrzymane
Kilkoma pociągnięciami pióra
Zdobywają przestrzenie
Szukają dobrego gruntu
By siać romantyzm utracony

159 WYBÓR
Cząsteczka drgająca
W granicach natury
Pulsuje rytmem wyznaczonym
U początku drogi
Chce zerwać pęta
Skacząc w otchłań
Boi się i pragnie
Dziś jeszcze nie wie
Czy zrobi krok w nieznane

160 CZASY
Przeszłość pomaga
Przejść przez teraźniejszość
Wzmacnia , by bez strachu
Wskoczyć w przyszłość
Przeżycia ostrzegają
Zmuszają do zastanowienia
Przed dokonaniem wyboru
By ominąć ogień i głęboką wodę

161 SEN
Spokój bezsennej nocy
Walczy z natłokiem myśli
Z blaskiem latarni
Wdzierającym się w ciszę
Wiatrem gwiżdżącym w kominie
Jak głośne wydaje się wtedy
Bicie własnego serca
Rozmyślaniom
Przeciwstawia się szelest kołdry
Ciepło rozgrzanego ciała
Myśli łączą się ze snem
Zanurzone w baśni
A zamknięte powieki
Odsłaniają świat wyobraźni